Ogarnij się, Kobieto!

blog o tym, jak (nie)ogarniam ...
czekajac na idealny moment
Ogarnij swój czas

W oczekiwaniu na idealny moment, który … nigdy nie nadejdzie.

Znalazłaś ofertę wymarzonej pracy, ale jak pójdziesz na rozmowę, skoro tą (tę?) ekstra elegancką kieckę jesteś w stanie wcisnąć co najwyżej na udo. Jedno. No kto da Ci teraz, takiej sflaczałej, pracę? Schudniesz, doprowadzisz cerę, włosy i paznokcie do ładu i poszukasz. Wtedy na bank pracę dostaniesz, bo będziesz idealna. Albo wpadłaś na genialny pomysł, ale nie zrealizujesz go teraz bo dzieci, bo praca, bo mąż, bo dom, bo teściowa, bo sąsiedzi, bo wiatr wieje nie z tej strony i słońce świeci za krótko. Ale wszystko się uspokoi, doba się wydłuży, pogoda się ustabilizuje i wszyscy wokół stworzą Ci idealne warunki do realizacji pomysłu. Serio?

Idealny moment to dziś, to teraz!

I nigdy nie będzie lepszego. Serio. Skoro już coś wymyśliłaś, to o ile to możliwe działaj od razu, zapisuj pomysły, szukaj rozwiązań i działaj! To właśnie teraz masz największą motywację, najbardziej szalone, ale często najlepsze i najskuteczniejsze pomysły. I to jest ten idealny moment, moment ekscytacji świetnym pomysłem, moment największego zapału do działania, moment galopujących myśli i burzy mózgu.

Ale niektóre działania wymagają właśnie tego idealnego momentu.

To znaczy są działania, których nie możesz podjąć tu i teraz, ale nie czekaj na moment idealny, bo takiego nie będzie. Wybierz pierwszy sprzyjający i zaczynaj. Wiadomo że jak np nagle na porodówce wpadnie Ci do głowy genialny pomysł na super hiper bomba szał ekstra wypasiony produkt, który zachwyci Twoje klientki/Twojego szefa, to nie zaczniesz go realizować na tej przykładowej porodówce. Choć z drugiej strony – czy istnieje kobieta, która miała jakiś genialny pomysł na porodówce? Ja przy wypełnianiu kwestionariusza nie pamiętałam swojego panieńskiego nazwiska, że o dacie urodzenia nie wspomnę. A potem to już myślałam tylko:

  • o matko, jak to boli!
  • dlaczego to TAK BOLI!
  • ja nie chcę!
  • ja chcę do domu.
  • już  nigdy mój chłop się do mnie nie zbliży, NIGDY!
  • żaden chłop, NIKT się nie zbliży.
  • aaaaaaaaaaaaaaaaaaa
  • ja nie przeżyję.
  • czy można przeżyć taki ból?
  • zaraz się z bólu ze….. aaaaaaaaaaa!

Dobra, przykład z porodówką nie był najtrafniejszy 😉 ale skoro już jest …

Masz już w domu swoje maleństwo i czekasz. Czekasz aż Twój dzień unormuje się na tyle, że będziesz miała tą godzinę a może nawet dwie dla siebie i będziesz mogła działać. I kiedy już jest blisko bach, kolki. A potem zęby. I raczkowanie. Otwieranie szafek i wywalanie ich  zawartości. Ściąganie wszystkiego ze stołu. Wspinanie się i nieporadne próby stawiania pierwszych kroków. Bieganie! Coraz mniej drzemek i coraz więcej do upilnowania i pozbierania. Częste infekcje przynoszone ze żłobka/przedszkola. Pomoc w lekcjach, nauce czytania i zapamiętywania wierszy. Bunt nastolatka. Pierwsze miłości, pierwsze dyskoteki. Miłość, ta prawdziwa, szalona, jedyna, na zabój. I tak dalej i tak dalej. A po drodze jeszcze multum mniejszych i większych przeszkód.

Pojawia się i znika.

No ale wydaje Ci się, że w końcu ten idealny moment nadejdzie. I masz rację, wydaje Ci się. Bo on jak się pojawi, tak szybko zniknie, ba, przemieni się w najmniej odpowiedni moment. Życie to nie jest bajka, „life is brutal and full of zasadzkas” czy jakoś tak 😉 A Ty odłożysz i będziesz wciąż czekać na coś, co nie nadejdzie nigdy. Idealny moment to teraz, to pierwszy najbardziej sprzyjający moment, nawet jeśli z przeszkodami. Lepszego z dużym prawdopodobieństwem nie będzie, idealnego nie będzie na pewno. Wszak ideały nie istnieją. Niestety.

Idealny moment Nieogarniętej.

Czy ja czekam na idealny moment? Cały czas! Niestety. Tak było też z blogiem. Założyłam, coś naskrobałam i nagle się okazało, że wymagania Małego Człowieka poszybowały w górę o milion procent. Więc zamiast robić cokolwiek, nawet przez 15 minut dziennie, ja postanowiłam poczekać aż Mały Człowiek pójdzie do przedszkola. Warunki idealne – Panna w szkole, Młody Człowiek w przedszkolu, mąż w pracy, a ja mogę pisać. Taaaaa. Dzieciaki zaczęły chorować na zmianę, a czasem i synchronicznie. Panna szkołę ma raz w tygodniu na godzinę 12, a wtedy zaraz z przedszkola wraca Młody Człowiek. Mąż pracuje w systemie zmianowym, a kiedy jest w domu, to on okupuje komputer. I tak ciągle coś, mniejsze i większe przeszkody,  czasu jakby nawet mniej niż więcej. No ni huhu nie chce być idealnie. I nie będzie. Ale uczę się wykorzystywać to co mam i ile mam, a nie odkładać na „wieczne nigdy”. Bo idealny moment nie nastąpi sam, ba, on nie nastąpi nigdy. A tylko ode mnie zależy, czy i jak wykorzystam to, czym dysponuję aktualnie. I to do mnie należy stworzenie warunków najbardziej na daną chwilę optymalnych.

Nie czekaj.

Ty też nie czekaj. Weź swój los w swoje ręce, bo odkładając i czekając na moment idealny, prawdopodobnie nie doczekasz się nigdy. Nie przegap swojej okazji.