Ogarnij się, Kobieto!

blog o tym, jak (nie)ogarniam ...
Ogarnij swoje finanse

Oszczędzanie przez kupowanie.

Czy możliwe jest oszczędzanie przez kupowanie?

 

Czy można zaoszczędzić kupując więcej? Przecież to nielogiczne. Ale jak wiadomo, kobieca logika rządzi się własnymi prawami, prawda? To tak jak w tym kawale:

Kobieta wraca do domu i szczęśliwa opowiada mężowi:

  • Kochanie, dzisiaj trzy razy przejechałam na czerwonym świetle i ani razu nie złapała mnie policja!
  • No i?
  • I za zaoszczędzone pieniądze kupiłam sobie torebkę!

Kawał oczywiście o kobiecej logice,  nie o oszczędzaniu przez kupowanie, ale i oszczędzanie się w nim znalazło, więc tak mi się przypomniał.

Jak to więc jest z tym, że kupujemy więcej, a wydajemy mniej? Myślę, że nie pomylę się stwierdzając, że większość Kobiet zna odpowiedź – PROMOCJE! I tutaj pewnie większość z Was wzruszy ramionami i powie: Phi, też mi nowina. Na promocjach zęby zjadłam. Cóż nowego można o tym powiedzieć czy napisać.

I być może nie napiszę nic nowego, nic odkrywczego. Chcę jednak podzielić się z Wami moim sposobem na korzystanie z promocji. Można określić go jednym zdaniem – kupuję na +- miesiąc. Co to oznacza w praktyce?

Robię zapasy. Ale tylko niektórych artykułów.

Oczywiście nie wszystkie produkty można kupić na zapas. Wiadomo, że owoców, warzyw czy innych produktów, które szybko się psują, nie kupię w ilościach hurtowych. Jeśli zdążą się zepsuć, zanim wykorzystam, to będzie to przysłowiowe wyrzucenie pieniędzy w błoto, a nie oszczędność. Chętnie natomiast korzystam z promocji na:

– środki czystości, czyli szampon, mydło, żel pod prysznic, proszek do prania, płyn do płukania czy płyn do mycia naczyń. Prawie zawsze mam jedno opakowanie w użyciu i jedno na zapas. Jedno, nie więcej. Po pierwsze ratuje mnie to często przed nagłym „o kurczę, szampon się skończył!” Po drugie kiedy już coś się skończy, mam spokojnie czas na zakup kolejnego opakowania w niższej cenie, nie muszę kupować „już teraz natychmiast” w tzw normalnej cenie,

– wszelkiego rodzaju produkty sypkie typu: kasze, ryż, płatki owsiane. Kupuję po 2-3 opakowania, dzięki czemu spokojnie starcza do kolejnej promocji, a ja nawet wtedy, kiedy po prostu nie mogę zrobić zakupów, mam z czego zrobić obiad. Tutaj drobna sugestia – przesypujcie je do szklanych słoików. Kiedyś przyniosłam z jakąś kaszą mole spożywcze i musiałam wyrzucić całą zawartość szafki,

– mięso, jeśli jest tańsze, kupuję więcej i zamrażam w porcjach na jeden obiad,

– mrożonki czyli wszelkiego rodzaju owoce i warzywa, niekoniecznie te na patelnię,

– koncentraty pomidorowe, musztardy, ketchupy. Często używam, więc kupowanie 2-3 słoiczków w obniżonej cenie jest jak najbardziej wskazane,

– kawę,

czyli wszystko to, czego używam na co dzień lub bardzo często. Jako że wiem, ile te produkty kosztują zazwyczaj i wiem mniej więcej ile zużywam w ciągu miesiąca, nie mam większego problemu z określeniem ile kupić.

Oczywiście nie rwę włosów z głowy, jeśli muszę kupić coś w normalnej cenie. Nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy będzie następna promocja, a miejsce na przechowywanie zapasów mam, jak większość ludzi, ograniczone. Ale dzięki takiemu systemowi jestem w stanie wydać 100-200 zł miesięcznie mniej, więc chętnie korzystam.