Ogarnij się, Kobieto!

blog o tym, jak (nie)ogarniam ...
Ogarnij swój czas

Postanowienia noworoczne

Święta, święta i po świętach – miałam napisać w środę i jakoś podsumować przedświąteczną gorączkę. Wiem wiem, sama pisałam o wyluzowaniu, żeby przeżyć ten gorący okres przedświątecznych przygotowań, ale i ja dałam się nieco ponieść. Próbowałam ciut oszukiwać stosując wielozadaniowość, ale konsekwencje tego poniosła moja kawiarka, którą nastawiłam uwaga uwaga! bez wody. Brawo ja! Ale nie o tym dziś. Dziś już nie środa po świętach, ale niedziela i Sylwester – czas podsumowań mijającego roku i planów oraz postanowień noworocznych. No właśnie …

Postanowienia noworoczne

Ja, i chyba większość znanych mi osób (większość? hahaha, prawdopodobnie wszystkie znane mi osoby), snując plany na nowy rok puszczamy wodze fantazji i na liście noworocznych postanowień wpisujemy tzw pobożne życzenia. Czy to znaczy, że nasze postanowienia są pozbawione sensu, bo są kompletnie nie do zrealizowania? Ależ oczywiście że NIE! No chyba że w planach zaznaczyłaś sobie zostać, no nie wiem, królową Anglii na przykład. Albo polecieć na Marsa. Chociaż … 😉 Tym niemniej postanowień noworocznych często nie realizujemy, gdyż są one kompletnie odrealnione. Co mam na myśli?
Po pierwsze postanawiamy za dużo! No właśnie, ile punktów liczy Twoja lista postanowień noworocznych?
Po drugie postanawiamy w oderwaniu od rzeczywistości. Naszej rzeczywistości. To, że bezdzietna koleżanka rozhulała firmę w ciągu pół roku nie znaczy, że nam, z maleńkim dzieckiem u boku, uda się to samo. No sorry.
Po trzecie postanawiamy (często z roku na rok to samo) dla samego postanawiania, bez jakichkolwiek prób zrealizowania tych postanowień.
Po czwarte postanawiamy bez konkretnego planu.
No właśnie. Bo żeby postanowienia noworoczne miały sens, to musimy do nich podejść strategicznie. Tzn oczywiście można puścić wodze fantazji, ale w granicach rozsądku i naszych możliwości.

Miej cel, nie postanowienia.

Bo jakoś tak w naszej podświadomości się utarło, że do celu dążymy, a postanowienia … no cóż, są. I tyle. Jeśli masz cel, często tworzysz mniej lub bardziej precyzyjny plan jego realizacji, a to bardzo ważny punkt, bez którego wiele (zbyt wiele) postanowień upada, zanim jeszcze zaczniesz je realizować.

Po pierwsze postanawiamy za dużo.

Pomyśl, że rok to w zasadzie tylko 12 miesięcy, i żeby zrealizować wszystkie punkty ze swojej listy, musiałabyś nie robić nic innego, tylko realizować swoje postanowienia. Bardzo dobrze sprawdza się metoda dzielenia roku na kwartały, i realizowania jednego większego projektu w każdym kwartale. Idąc tym tokiem rozumowania zaplanuj sobie 4 najistotniejsze dla siebie cele do zrealizowania. I zaplanuj realizowanie ich pojedynczo, po kolei. Jeśli weźmiesz się za wszystkie na raz, polegniesz. Co za dużo to niezdrowo, nawet dla kobiety tak silnej i zdeterminowane jak, jak Ty.

Po drugie postanawiamy w oderwaniu od rzeczywistości.

Zrób rachunek sumienia i bądź w tym zupełnie szczera sama ze sobą. Jeżeli zajmujesz się dziećmi i domem i w ciągu dnia trudno ci znaleźć godzinę dla siebie, to jakim cudem chcesz przygotować się do maratonu, chodzić na siłownię i jeszcze pracować zdalnie? Jeżeli pracujesz zawodowo, a po pracy musisz ogarnąć dzieci, dom, zakupy, obiad na jutro i spacery z psem, to jak długo będziesz w stanie zarywać noce rozkręcając własny biznes? Doba się nie rozciągnie, zakupy same się nie zrobią, pies sam się nie wyprowadzi na spacer, dzieci nie przestaną Cie potrzebować a dom sam się nie posprząta. Niestety.
Oczywiście postanowienia, a w zasadzie cele, są po to, żeby coś w Twoim życiu poprawić, ale niech będą dostosowane do Twoich możliwości. Inaczej każda, najpiękniejsza nawet idea upadnie, bo po prostu nie dasz rady.

Po trzecie postanawiamy dla samej idei postanawiania.

Bo postanawiają wszyscy z Twojego otoczenia. Bo to tak fajnie powiedzieć „mam postanowienia noworoczne”, a jeszcze lepiej „mam tyyyyyle postanowień noworocznych, że nie wiem kiedy je zrealizuję” (patrz punkt pierwszy). I na wypisaniu tych postanowień, a raczej w tym wypadku, marzeń czy też tzw pobożnych życzeń, się kończy. Przeraża Cię już sam widok tej listy, bo to tyle rzeczy trzeba zrobić. Dlatego idea 4 ważnych celów ma większe szanse na powodzenie.

Po czwarte postanawiamy bez konkretnego planu.

Bo każde postanowienie, czy też cel jak już wcześniej ustaliłyśmy, wymaga planu działania. To dzięki planowi działania podzielisz sobie swój duży cel na mniejsze zadania do zrealizowania. To dzięki temu, że do zrobienia będziesz miała konkretne, mniejsze zadania, będziesz w stanie je ogarnąć i zrealizować. A z każdym zrealizowanym zadaniem będziesz bliżej celu, tego dużego, wymarzonego.
A jak się do tego zabrać? No cóż, ja mam na ten temat na razie jedynie blade pojęcie. Pomóc Ci może natomiast Ola Budzyńska, która w styczniu rusza z Kursem na cel i pokaże Ci krok po kroku, jak urzeczywistnić marzenia.

I właśnie tego w nowym, 2018 roku, Ci życzę.  Żeby marzenia stały się celami,  do których będziesz, w miarę swoich możliwości, dążyć.