Ogarnij się, Kobieto!

blog o tym, jak (nie)ogarniam ...
technika pomodoro
Ogarnij swój czas

Technika pomodoro. I nie, nie jest to przepis na najlepszą zupę pomidorową.

Technika pomodoro czyli skup się. A co wspólnego ma pomidor po włosku ze skupieniem? Ano tyle, że technikę pomodoro wymyślił Włoch, Francesco Cirillo, a do jej realizacji rekomendował wykorzystywanie kuchennego czasomierza. A że timery kuchenne były pomidorami (w końcu to Włochy, helllooooł) no to i nazwa była adekwatna.

Pomodoro czyli co?

Technika pomodoro jest niezwykle prosta (przynajmniej w teorii). Potrzebujesz:

  1. Listę zadań do wykonania.
  2. Urządzenie, które będzie odmierzało czas.
  3. Kartkę i coś do pisania.
  4. Spokój (stąd prosta jest w teorii 😉 )

I już. Wybierasz z listy najważniejsze zadanie, nastawiasz timer, budzik czy aplikację na 25 minut i działasz. Po co dodatkowa kartka i coś do pisania? Bo jak nagle sobie o czymś przypomnisz albo coś ekstra wymyślisz, to to zapisujesz, coby nie umknęło i nadal skupiasz się na działaniu z listy. No chyba że przypomnisz sobie o wstawionym godzinę temu ryżu/mleku, to pędź ile sił w nogach, żeby chaty z dymem nie puścić. W czasie tych 25 minut skupiasz się tylko na tym jednym zadaniu, powinnaś wyłączyć wszelkie rozpraszacze, żadnych telefonów, maili, sms’ów, fejsików, instagramów i innych. Nic. Znikasz dla świata.

Po tych 25 minutach robisz sobie 5 minutową przerwę. Jeśli pracowałaś przed komputerem, na przerwie najlepiej się poruszaj, choćby rozwieś pranie, czy pozamiataj. Jeśli np sprzątałaś, to niech Ci już będzie, zerknij sobie na tego fejsa, ale tylko 5 minut! Po 5 minutowej przerwie znowu zasiadasz do pracy, nastawiasz czasomierz na 25 minut i jeśli udało Ci się zrobić pierwsze zadanie, jedziesz z kolejnym, jeśli nie, to kończysz to pierwsze. Jeśli któreś zadanie skończysz sporo przed czasem, wybierz z listy następne. Podczas jednej 25 minutowej sesji możesz wykonać więcej działań pod warunkiem, że poprzednie skończyłaś i jednocześnie robisz tylko jedno. Po 4 takich sesjach 25 minut pracy 5 minut przerwy robisz sobie dłuższą, 20-30 minutową przerwę. Na kawę albo na jakiś posiłek.

Dlaczego tylko 25 minut?

Bo to jest na tyle krótko, że nawet jeśli Ci się bardzo, ale to tak bardzo nie chce, to jak sobie pomyślisz że to tylko 25 minut, to siądziesz i zrobisz. Poza tym pracujesz w całkowitym skupieniu, i utrzymanie takiego stanu przez dłuższy czas mogłoby być problematyczne, na pewno mniej efektywne, a tak masz 5 minut na przewietrzenie głowy czy odetchnięcie, i możesz działać na pełnych obrotach dalej. Warunkiem jest tylko właśnie skupienie się na tym jednym działaniu. To powoduje, że Twój umysł nie musi wciąż „przeskakiwać” z działania na działanie, z jednego obszaru na drugi. Może pracować sprawniej i wydajniej, kiedy całą swoją moc może poświęcić na to jedno, konkretne zadanie. I tyle.

Technika pomodoro w wykonaniu młodych mam.

Z doświadczenia własnego i wielu znanych mi mam małych dzieci wiem, że my stosujemy często naszą własną technikę, którą swobodnie interpretując, możemy nazwać drzemkoro. Tzn wiele naszych działań planujemy „na drzemkę” i jak tylko dziecko zaśnie, rzucamy się do pracy (o ile nie przyśniemy, padnięte, razem z bobasem). Technika ta ma kilka wad, np. nigdy nie wiemy, ile jeszcze czasu nam zostało, wolimy więc nie robić sobie nawet tych króciutkich, 5 minutowych przerw. Czasem taka sesja trwa i 3 godziny, innym razem ledwie 15 minut. Ale śmiało mogę napisać, że działanie w ograniczonych blokach czasowym, mamy doskonale opanowane. Choć nie zawsze skupiamy się na jednym zadaniu, bo ich wiele, a drzemek coraz mniej.

Spokój przy małym dziecku …

No właśnie. I tu teoria zderza się z rzeczywistością mam. Bo o ile telefon mogę wyłączyć, facebooka, instagrama czy innych pożeraczy czasu najzwyczajniej w świecie nie załączać, ba, dzwonek do drzwi odłączyć, o tyle na dziecko uwagę zwracać muszę. Nawet jak śpi, to jak każda mama mam taki wewnętrzny tryb gotowości, i każde stęknięcie wybija mnie z rytmu. Tym niemniej muszę sobie radzić z tym co mam, a i tak widzę że to działa. Kiedy siadłam w południe, to do godziny 14:30 napisałam jeden akapit, bo w międzyczasie dzieci chciały jeść, pić, kąpać się, bawić, poczytać książkę, obejrzeć bajkę, tą samą zabawkę w tym samym momencie, przytulić się i jeszcze milion innych rzeczy, do których byłam im przecież niezbędna. Teraz, kiedy to piszę, śpią, i mniej więcej w analogicznym czasie zdążyłam napisać ten post do końca.