Ogarnij się, Kobieto!

blog o tym, jak (nie)ogarniam ...
to tylko 5 minut
Ogarnij swój czas

To tylko 5 minut.

To tylko 5 minut myślisz i robisz coś, czego nie planowałaś, czego tak w zasadzie często nawet nie chcesz robić, no ale przecież to chwilka, to tylko 5 minut, zrobisz i po sprawie. A jeszcze lepiej (sarkazm), kiedy słyszysz to od bliższych lub dalszych, mniej lub bardziej znajomych. No przyznaj sama, ile razy usłyszałaś tekst w stylu „proszę, zrób to, ja będę nad tym siedział/a cały dzień, a dla Ciebie to tylko 5 minut”.

Tylko czy 5 minut to faktycznie mało?

Jak zapewne wiesz, w dzisiejszych czasach najcenniejszy jest … uwaga uwaga! TAK, CZAS! Więc te przysłowiowe 5 minut to często jest nie „tylko 5 minut” ale „aż 5 minut”. Doba każdego z nas ma 24 godziny. I choćbyś stawała na rzęsach i robiła inne cuda na kiju (drążku czy czym tam chcesz 😉 ) nie wydłużysz jej nawet o minutę. Pomijam tu zmianę czasu z letniego na zimowy, kiedy niby „zyskujemy” godzinę, ale jako że w przyrodzie nic nie ginie, to „tracimy” ją przy zmianie czasu na letni, więc i tak wychodzi na zero. I jeśli robisz coś, czego może i nie chcesz, ale ma Ci to przynieść w przyszłości korzyści w postaci np.:

  • ładniejszej cery, bo nałożenie i zmycie maseczki to w sumie właśnie ok 5 minut,
  • lepszej figury i samopoczucia, bo kto powiedział, że ćwiczyć musisz godzinami? czasem wystarczy właśnie choćby i 5 minut,
  • nowej wiedzy, bo czytając książkę nawet przez 5 minut dziennie, kiedyś w końcu ją przeczytasz,
  • wypoczętej Ciebie, bo 5 minut relaksu może zdziałać cuda 🙂

to fajnie, warto poświęcić te 5 minut. Albo jeśli robisz coś, co „ratuje komuś życie” (bo jak wiesz człowiek to zwierzę stadne i często lubi pomagać), to też fajnie. Dopóki to jest pomoc niezbędna i naprawdę sporadyczna. Pamiętaj, że darując komuś 5 minut, zabierasz 5 minut sobie.

Czyli mam być egoistką?

Tak! Tak! I jeszcze raz TAK! Oczywiście nie popieram egoizmu pod postacią „po trupach do celu”, natomiast tzw zdrowy egoizm bardzo sobie cenię. Dlaczego? Wyznaję zasadę – nie wykorzystuj innych i sam nie daj się wykorzystywać. Ponieważ przez lata nauczyłam się, że im więcej komuś dajesz (a zawsze jest to Twoim kosztem), tym więcej się od Ciebie oczekuje. Bardzo rzadko inni potrafią poprzestać na jednorazowej pomocy, bo skoro już raz coś dla nich zrobiłaś, to ONI NIE WIDZĄ PROBLEMU, żebyś miała im w ten sposób pomagać ciągle. Ba, od osoby chętnej do pomocy wręcz WYMAGA SIĘ tej pomocy coraz więcej i więcej. A przecież każdy z nas ma swoje potrzeby, marzenia i priorytety. I to do nas należy ich realizacja i wygospodarowanie czasu na ich realizację. Więc skoro ilość czasu jest ograniczona, a jest i to bardzo, to oczywistym jest, że ważniejsze dla Ciebie powinno być realizowanie Twoich potrzeb, a nie potrzeb sąsiadki, koleżanki czy kuzynki w piątym pokoleniu po kimś tam. I znowu – to nie jest tak że weź się zamknij i skup tylko na sobie mając cały otaczający Cię świat w głębokim poważaniu. Nie.

Pomagaj, ale z głową.

Tam gdzie to naprawdę jest konieczne. I nie miej wyrzutów sumienia, że dla Ciebie ważniejsza jest:

  • Twoja praca,
  • Twoja edukacja,
  • zabawa z Twoim dzieckiem,
  • Twoja kondycja czy nawet
  • Twój odpoczynek (tak, Twój odpoczynek też jest bardzo ważny)
  • i inne Twoje, ważne dla ciebie, sprawy

niż to, co sobie pomyśli o Tobie sąsiadka, której odmówisz. Nikt nie ma prawa żądać od Ciebie, żeby jego sprawy były dla Ciebie ważniejsze od Twoich. Ale działa to też w drugą stronę – Ty też nie masz prawa oczekiwać, że inni rzucą wszystko i zrobią coś dla Ciebie, nawet jeśli zajmie im to tylko 5 minut. Tak więc pomagaj, jak najbardziej, ale nie daj się wykorzystywać.

Czy 5 minut zawsze trwa 5 minut?

No właśnie. Ile razy pomyślałaś sobie, albo usłyszałaś, że to tylko 5 minut, po czym ocknęłaś się po godzinie mając zrobioną połowę? Ba, nawet jeśli nie będzie  to godzina a 10 czy 15 minut, to sumując kilka takich, teoretycznie króciutkich, pięciominutowych zadań, nagle robi się godzina jak nic, a tygodniowo tych godzin zbiera się kilka albo i kilkanaście. Taki rachunek robi już wrażenie, prawda? Więc szybki rachunek zysków i strat i już wiesz, że jeśli w ciągu tygodnia poświęciłaś te kilka/kilkanaście godzin na swój rozwój, czy to fizyczny, czy umysłowy, czy nawet na własne przyjemności, to nie był to czas stracony. Jeśli ten czas poświęciłaś na realizację cudzych planów, to sama rozumiesz. Zawsze Ci będzie brakować czasu na sprawy ważne dla Ciebie . Po prostu.