Ogarnij się, Kobieto!

blog o tym, jak (nie)ogarniam ...
Własna działalność gospodarcza na urlopie macierzyńskim
Ogarnij swój czas Ogarnij swoje finanse

Własna działalność gospodarcza na urlopie macierzyńskim.

Czy rozkręcanie własnej firmy podczas urlopu macierzyńskiego ma sens?

Odpowiem dyplomatycznie – to zależy. Dla niektórych kobiet może to być konieczność, dla innych fanaberia, dla jeszcze innych doskonała okazja do zrealizowania własnych ambicji i pasji. Ile kobiet, tyle różnych sytuacji, potrzeb i możliwości.

Nie będę tutaj opisywać prawnych aspektów i możliwości podjęcia prowadzenia działalności gospodarczej podczas urlopu macierzyńskiego. Teoretycznie nie ma przeszkód, choć ostatnio obiło mi się o oczy, że ZUSowi się to nie podoba. Problemem może być które składki, kiedy i dlaczego trzeba płacić, ale to można szybko sprawdzić na stronie ZUSu. Zresztą mnie interesuje bardziej aspekt organizacyjny, bo prowadzenie firmy z dzieckiem na kolanach to nie taka sielanka, jak magazyny mamowe opisują.

Wiele zależy od dziecka.

Wszystko wydaje się fajne i łatwe, kiedy mamy tzw książkowe dziecko, które w pierwszych tygodniach głównie je i śpi. Sprawa się bardziej komplikuje, a w zasadzie diametralnie zmienia, kiedy nasze dziecko to tzw „high need baby”, czyli dziecko o szczególnych potrzebach. O ile w pierwszym przypadku pierwsze kilka miesięcy to faktycznie więcej czasu, bo dziecko przeważającą część doby przesypia, o tyle w drugim przypadku pierwsze kilka/kilkanaście miesięcy życia Małego Człowieka to dla mamy jazda bez trzymanki, totalny brak czasu na wszystko. I pisząc wszystko mam naprawdę na myśli wszystko, nie spokojne wypicie ciepłej kawy, ale tak podstawowe czynności jak choćby skorzystanie z toalety. O prysznicu nawet nie wspominam, bo odprężenie pod strumieniem ciepłej wody w momencie, kiedy zza ściany dochodzi rozdzierający wrzask własnego ssaka, to totalna abstrakcja. Kto nie miał – nie uwierzy, kto miał – uśmiechnie się z rozrzewnieniem na wspomnienie tego szczególnego okresu, kto ma, ten pewnie nawet nie przeczyta,  bo próbuje właśnie ogarnąć jakoś tą nową, trudną rzeczywistość.

Dziecko śpi, co robić?

O ile w przypadku hajnida myśli mamy krążą raczej wokół tego, żeby zjeść w spokoju, wziąć relaksującą kąpiel i wreszcie się wyspać, albo przynajmniej choć odrobinę odetchnąć (tak było w moim przypadku), o tyle mamie tzw książkowego dziecka udaje się z reguły wygospodarować kilka chwil dla siebie. A sposobów na wykorzystanie tego czasu jest naprawdę wiele: od oglądania seriali, poprzez utrzymywanie domu w stanie sterylnej czystości, po czytanie książek czy szeroko rozumiany rozwój osobisty. No bo umówmy się, że całodzienna opieka nad dzieckiem i domem to niekoniecznie jest to, co kręci wszystkie kobiety. Część kobiet potrzebuje odskoczni od domowej rutyny. I z tego co obserwuję, spora część mam zaczyna wtedy rozwijać swoje pasje, robić to, na co zawsze brakowało jej czasu (no bo ile można pucować chałupę, gotować i oglądać seriale), a z czasem zastanawiać się, czy dałoby się pasję spieniężyć. Teoria wygląda wspaniale – robię to co kocham, i jeszcze mi za to płacą. No i mogę być w domu z dzieckiem. Teoria teorią, ale dziecko śpi coraz mniej, robi się coraz bardziej mobilne i absorbujące.

Noworodek i  niemowlę w firmie.

Noworodek faktycznie przesypia większą część dnia, więc teoretycznie masz wtedy czas na ogarnięcie domu, rodziny, i jeszcze dla Ciebie kilka chwil powinno zostać. Ten stan nie trwa jednak wiecznie. I nawet nie o ząbkowanie czy skoki rozwojowe chodzi (choć takie dni potrafią nieźle dać w kość), ale po prostu niemowlę potrzebuje coraz mniej snu, a coraz więcej uwagi. A kiedy staje się mobilne (i nie mam tu na myśli chodzenia, wystarczy że nauczy się raczkować), trzeba je chronić przed nim samym. Próby wyrzucania wszystkiego z szafek (często sobie na głowę) czy próby wspinania się na meble mogą mieć naprawdę tragiczny finał. A nie da się, niestety, pracować w skupieniu, obserwując jednocześnie Malucha.

Dziecko oczywiście nadal sporo jeszcze śpi, tym niemniej z całą pewnością nie uda Ci się pracować codziennie po 8 godzin, nawet 5-6 godzin to czysta abstrakcja. Czasem możesz spokojnie wygospodarować i 4 godziny, a następnego dnia pół godziny to może być nie lada wyczyn, a i tak w tym czasie będziesz marzyła jedynie o drzemce. A przy starcie biznesu takie zastoje (bo dni, kiedy na pracę zostanie Ci może godzina, a może nawet nie, będzie naprawdę sporo) mogą być zabójcze. No i nie po to brałaś urlop macierzyński, żeby teraz się zajeżdżać, a Dziecko zostawiać samemu sobie, bo ty musisz rozkręcić biznes. Jest to fajny czas na budowanie więzi z Dzieckiem, na obserwowanie niesamowitego rozwoju, nieziemskiej siły, cierpliwości i uporu. Jest to też fajny czas na rozwijanie swoich pasji, ale przy okazji, a nie za wszelką cenę. Nie staraj się być superwomen, która wszystko może. Bo takie wszystko jest zawsze kosztem czegoś i Kogoś. Ja wiem, że dumna mama często myśli: mogę teraz wszystko! (sama tego doświadczyłam). Ale to wszystko to nie znaczy całodzienna opieka nad Dzieckiem, zakupy, sprzątanie, pranie, prasowanie, gotowanie, spacerowanie i biznesu rozkręcanie. Doby nie starczy. To wszystko to zmiana priorytetów i takie kierowanie działaniami, by te nowe priorytety osiągnąć. Niekoniecznie tylko własnymi rękami. Niekoniecznie tu i teraz. Ale zawsze z uwzględnieniem dobra Dziecka i swojego. Wszak szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Zmęczona i sfrustrowana dobrego przykładu dawać nie będziesz. Nie daj się zwariować. I ciesz się z bycia Mamą. Tak po prostu. Te chwile nigdy nie wrócą. Niewielu ludzi żałuje, że nie pracowało więcej, za to wielu żałuje, że pracowało tak dużo, że czasu dla najbliższych brakowało.