Ogarnij się, Kobieto!

blog o tym, jak (nie)ogarniam ...
Ogarnij swój czas Ogarnij swoje finanse

Zakupy robię z listą, oszczędzając czas i pieniądze.

Czy lista zakupów jest mi potrzebna?

Zakupy robię z listą od zawsze, a na pewno od czasu, kiedy moja pamięć zaczęła szwankować i z zakupów po chleb wracałam z siatą pełną zakupów, ale bez chleba. Oczywiście nigdy się jej ściśle nie trzymałam, ale przynajmniej miałam ściągę artykułów niezbędnych. I nieraz po ostatnim rzucie okiem na listę zawracałam spod kasy po coś, po co w zasadzie przyszłam, ale zapomniałam.

Do tej pory zakupy robiłam praktycznie codziennie. A że po drodze do przedszkola starszego dziecka mijam kilka sklepów (Lidla, Biedronkę, Aldi, 2 sklepy mięsne, Delikatesy, Rossmanna) to nie było problemu, żeby wracając wejść i zrobić zakupy. Dzięki temu mogliśmy każdego dnia zjeść to, na co mieliśmy akurat ochotę. Taki system miał tę wadę, że w sklepach bywałam praktycznie codziennie, więc i pokusa wrzucenia do koszyka czegoś spoza listy była częstsza.

Zmiana systemu robienia zakupów.

Niestety sprawa się nieco skomplikowała, kiedy młodsze dziecko stwierdziło, że w wózku już jeździć nie będzie. Ten sklepowy także okazał się beeee. A zakupy z energicznym i ciekawskim 2,5 latkiem, biegającym między półkami sklepowymi i niecierpliwiącym się w kolejce jest … no cóż, kto nie próbował, ten się nie dowie. W każdym razie codzienne zakupy z biegającym po sklepie Łobuziakiem okazały się zbyt stresujące i dla mnie, i dla Łobuza.

Potrzebowałam więc zmienić system. I na razie zdecydowałam się na robienie zakupów raz w tygodniu. Nie jestem jeszcze w stanie stwierdzić, czy to się u nas sprawdzi. Na razie testuję, sprawdzam i błądzę jak dziecko we mgle.

Zakupy robię z listą. A jak ją przygotowuję?

Listę zakupów tworzę w aplikacji Listonic. Dlaczego akurat w niej? Bo była już zainstalowana w telefonie. Serio. W poprzednim telefonie nie miałam żadnej aplikacji zakupowej, listę pisałam w notatniku i też dawało radę. Listonic został, bo ma kilka naprawdę fajnych funkcji i jest wygodniejszy niż lista pisana w notatniku.

Tworzenie mojej listy ma kilka etapów:

  • na bieżąco dopisuję do listy to, co akurat się kończy. Jak tego nie zrobię, w momencie planowania tygodniowych zakupów i tworzenia jadłospisu na cały tydzień często po prostu zapominam o takich rzeczach jak ręczniki papierowe, mydło czy cukier,
  • przeglądam gazetki promocyjne i wypisuję te produkty, które chcę kupić, uzupełniając jednocześnie jadłospis o posiłki, które z tych produktów przygotuję,
  • uzupełniam jadłospis, nie jestem w stanie przygotować posiłków na 7 dni tylko z produktów promocyjnych 😉 ,
  • studiuję jadłospis dopisując do listy brakujące składniki,
  • z prawie gotową listą podchodzę do szafek kuchennych i lodówki wykreślając te produkty, które jeszcze są i dopisując te, których brak zauważyłam.

I już. Lista zakupów gotowa. Nie jest to sposób doskonały, jednak na tą chwilę sprawdza mi się najlepiej. Wciąż go jednak udoskonalam i staram się jak najbardziej skrócić.